Dwubiegunowi


Dwubiegunowi

Na dwóch biegunach trwają Kruche, rozedrgane cząstki Do połów swych nieustannie wołają Nie mogą znieść ze sobą rozłąki

Na dwóch różnych krańcach wyją Rzucają o ścianę nabrzmiałe tkanki Aż dobrze znane demony przyjdą I staną do walki w nierówne szranki

W dwóch różnych światach przyszło im żyć Nie znają łagodnej ziemi pośrodku W której tak bardzo pragnęliby być Patrząc na dwubiegunowych przodków

W odwiecznej walce z samym sobą Próbują pogodzić się z losem Królowie życia, gwiazdorzy, amanci Idą w wysokim biegunie za ciosem

Złote zegarki, futra, brylanty Szampan się leje dziś strumieniami By opaść twardo na świt rozdarty Bólem, rozpaczą, palącymi łzami

Nie wiedzą gdzie, co, z kim i dlaczego Budzą się nagle w nieznanej krainie Próbują dowiedzieć się tego Co robili w biegunów malignie

Aż razu pewnego, gdy się obudzą Nie znajdą wokół siebie nikogo Tylko pustka, ciche echo Odbijające się od gołych ścian trwogą

Usiądą na wygniecionej kanapie Zapadną w zbyt długi sen zimowy Tak miną wszystkie pory roku w nie-jawie Nim dwubiegunowi będą jak nowi

Odrodzą się jak feniksy z popiołów Gotowi, by znów zawojować świat Powoli, coraz mocniej, wypełzną z dołów Na powierzchnię pełną żywych barw

Znów się poczują mocni i pewni Okopani w dwubiegunowym micie Czasem poza proporcją, a czasem senni Kroczą tak, jak umieją przez życie

Dzikowo, 13.01.2025 r.