Głód
Głód
Czasami myślę Że urodziłam się tylko po to By karmić ludzi Zagniatam lepkie ciasto Pachnie masłem Przyjemne uczucie sprężystości Pod palcami Podobno komórka jajowa Z której powstałam Była już w brzuchu mojej mamy Która była pięciomiesięcznym płodem W brzuchu mojej babci Trauma powojennego głodu I bóg wie jeszcze jakie Inne traumy Zostały mi przekazane Dożylnie Bez znieczulenia
Potrzeba karmienia ludzi Nie kończy się wyłącznie na jedzeniu To jak posiadanie radaru Na wszystkich zranionych Zagubionych i niezrozumianych W promieniu pięćdziesięciu kilometrów
Jak nie zadając żadnego Pytania Można dowiedzieć się Całej historii Dopiero co napotkanej osoby? Jak nowo poznany człowiek Może opowiadać wylewnie O trudnych relacjach z ojcem?
Potrzeba karmienia ludzi Kompulsywny przymus Zaspokajania cudzych potrzeb Nie zostawia zbyt dużo przestrzeni Na wydech i wdech
Zagniatam lepkie ciasto Przyjemne uczucie sprężystości Pod palcami
Kręci się koło za kołem Dzień za dniem Między światami Między pokoleniami A ja przy wspólnym stole Razem z córkami Zagniatam drożdżowe Bez przeszłych duchów Bez traum wojennych I głodu By rosły mocne Świeże i zdrowe Ocalone Od przedziwnej Choroby głodowej
13.03.2026 r.