Sobą nie będę


Sobą nie będę

Sobą nigdy nie będę, by spodobać się Tobie Te spojrzenia, gesty, ukryte pragnienia Najważniejsze są słowa, których się nie wypowie

Ten bezsenny taniec niezamkniętych powiek La vie en rose, wychodzenie z własnego cienia Sobą nigdy nie będę, by spodobać się Tobie

Ten teatr, ta farsa, w wyścigu do innych kobiet Zakładam elegancki uśmiech, paruję subtelne westchnienia Połykam gęste słowa, których nikt nie wypowie

Ciało i dusza, która dzień w dzień wypływa i tonie Przez dziurkę od klucza wypatruję okruszków uwielbienia Sobą nigdy nie będę, by spodobać się Tobie

We włosy wplatam sztuczne kwiaty, ku większej ozdobie Jedwabnym plastrem zaklejam drobne zranienia Śnię na różowo słowa, których nikt nie wypowie

I jeszcze ta cisza w zgiełku odsłonie Ten szczery gest, co uchylić chciał mi skrawka nieba Sobą nigdy nie będę, by spodobać się Tobie Rozleję się plamą w słowach, których nigdy nie powiesz

1.06.2026 r.