Wyssana z mlekiem matki


Wyssana z mlekiem matki

Wyssana z mlekiem matki złośliwość skóra nasiąknięta już od niemowlęctwa uszczypliwymi docinkami zwanymi żartem pudruję ją co dzień niech nie paruje tak intensywnie i nie upija bogu ducha winnych przechodniów gorzkim winem i nie okadza dymem piołunu i wrotyczu

złym słowem obrośnięte moje serce niczym bluszczem korzenie epitetów gąszcz niepohamowanych uwag próbuję podcinać je każdej wiosny fitoterapią aromaterapią fizykoterapią muzykoterapią psychoterapią … by jesienią znów odrosły

próbuję wydrapać spod paznokci resztki uprzejmości dobra mina do złej gry przygina pochylony już mocno kark ciąży jak z ołowiu fasada normalnego bytu resztek człowieczeństwa

21.04.2026 r.