Zakop. Nie dowie się nikt
Zakop. Nie dowie się nikt
Zakop nie dowie się nikt
nie pokazuj gęby stul pysk wszystko ułoży się w mig
zakop nie dowie się nikt
nie rwij włosów z głowy zakasaj rękawy nim wstanie za lasem blady świt nocy ubywającego księżyca błysk
zakop nie dowie się nikt
wylej pomyje pod bzu czarnego gałęziami zawiąż na nich czerwoną nić
tylko nie podcinaj ich nigdy uciekaj przed pomsty lawiną chroń się przed nieszczęściami
zakop nie dowie się nikt
co na świat wydałaś koślawą niemotę wdechu nie wzięło dobrze jednego
krzyk głuchy pod bez schowałaś serce zamarło zamiast dwóch słuchasz jednego pustego
zakop nie dowie się nikt
co się stało się nie odstanie między światami będzie
fałszywa rodzicielka
jednej zabrano ta sama dała co począć miała? czcić kalekie szczęście?
Zakop nie dowie się nikt
położy się przezroczysta pod krzakiem bzu czarnego zwinięta w kłębek
matka nieczysta w jej dłoni drewna umarłych zrębek między światami zawieszona czekająca na powrót z krainy snu do znanych jej pól do znanych jej granic dobrze znany jej próg
Zakop nie dowie się nikt
nie pokazuj gęby stul pysk wszystko ułoży się niczym świst
nim wstanie za lasem blady świt nocy ubywającego księżyca błysk
Wstaniesz nowa, jak trzeba odrodzisz się Ty
30.04.2026 r.